Strach się bać. Napisze człowiek coś tam, a tu zaraz jakiś radny z powiatu do porządku przywoła, pouczy i obsobaczy dostarczając kopertę makulatury z jego wypocinami sesyjnymi. Inny radny miejski informuje znajomków że się ze mną rozliczy.
Partyjne organa lokalne też dają mi do zrozumienia żebym przed wyborami zaprzestał tych swoich wybryków i nie wypisywał, że partie w Polsce to dno. Więc, choć korci mnie, by na te strachy na lachy rąbnąć gościom jakiegoś kaczora, to tym razem nic o tych lokalnych "zbawcach " uciemiężonej ludzkości. Nawet o lokalnych partyjnych "sukcesach" obwodnicowych się nie zająknę. Tym razem będzie o dołach Pana Wacka.
Jak sobie dobrze przypominam to zaczęło się to na wiosnę. Od pierwszej wizyty na działkach, sąsiad Wacek, nocami skrycie coś robił wśród krzaków czerwonej porzeczki. Nie pytałem go, nie podglądałem. Mamy taką milczącą umowę, że jeżeli nie dzieje się nic złego, nie wtykamy nosa w nie swoje sprawy. W nocnym działaniu wśród krzaków nie widzę nic złego, dlatego nie pytałem.
Rzecz wyjaśniła się wczoraj. Sąsiad zaprosił mnie do siebie. Wprowadził między porzeczki, na których owoców już nie uświadczysz i pokazał dwa doły. Jeden głęboki na jakieś pół metra, a obok na 6 razy tyle czyli 3m z okładem.- Sąsiedzie, musiałem sprawdzić. Widzi pan jakie są głębokie. Wejdę do tego mniejszego zapowiedział i też tak uczynił. Ile wystaję? zapytał. Odrzekłem: Trochę niżej jak od pasa w górę. Jeżeli dół zaleje np. powódź, to? To sąsiada nie zaleje. - Właśnie!!! A teraz wejdę do tego drugiego. Wystraszony zauważyłem, że bardzo głęboki. Pomimo to wszedł i zawołał z dna: Widać mnie? Nie widać odpowiedziałem. Co będzie jeżeli wyleje pobliska Śmierdziawka i zaleje dół? zapytał sąsiad Wacek. Utonie sąsiad! Wyszedł i z zadowoleniem
graniczącym z obłędem zawołał. O to właśnie chodzi! Zaleje i utonę. Bez szans na przeżycie! To mój eksperyment. Czytam, słucham i oglądam. Mówili, że dług publiczny wynosi jakieś 690 miliardów złotych, to przyjąłem jeden centymetr dołu za 10 miliardów. Ten mniejszy. Czułem, że coś jest nie tak i obok zacząłem kopać głębszy. Wczoraj dokopałem do trzech metrów. Bo się dowiedziałem, że dług publiczny wynosi 3 biliony, czyli cztery z hakiem razy więcej! I co teraz będzie?! Utoniemy! Boże! Ratuj! Utoniemy! - Nie panie Wacku nie utoniemy pocieszałem. - Jak to nie utoniemy? Proste sprzedamy jeszcze las i tą Śmierdziawkę.
Sąsiad Wacek się rozpłakał. Przytuliłem sąsiada serdecznie. Zapłakanego, załamanego, zabrałem do siebie do domku. Włączyliśmy radio i po kawusi z śmietanką, bo ostatni coś nam wątroby nawaliły. Ale właśnie w radiu mówili o konieczności łatania dziury budżetowej i np. podniesieniu podatku VAT i akcyzy. Doceniłem mądrość sąsiada. Przebiegła mi nawet głupia myśl, że może by tak na nasze działki zaprosić kogoś z rządu i pokazać te dwa doły. Bzdura. Musiałaby to być bardzo wielka powódź i jakieś wybory, żeby ich sąsiada doły zainteresowały. I tak zostaliśmy z dwoma dołami.
Te na działce sąsiad Wacek zasypie pomaleńku sam. Tylko dlaczego my mamy zasypywać dół budżetowy, który wykopało grono cwaniaków, kłamczuchów i nieudaczników???.
KAZIMIERZ OLENDER.
- Nowe
- Losowe
- Popularne
- Najczęściej czytane
- Zobacz
Kurier Podkarpacki
Nowe Filmy
Najnowsze ogłoszenia
|
|
Komentarze
- Portalu
- Zdjęcia
- Filmy
- Blog
|
Wygraj wejściówki na
Polecam ten basen, jest tam bardzo fajnie. |
|
Śmiertelnie potrącon
a czy wiecie ze sprawca byl syn policjanta z humni |
|
Kolektory słoneczn
Obecnie cena kolektorów się wyrównała.. do tego wy |
|
Kolektory słoneczn
Obecnie cena kolektorów się wyrównała.. do tego wy |
|
Kabaret Neo-Nówka
A co to ma do występu Neo-Nowki w Lesku ???? |
- Brak komentarzy.
- Brak komentarzy




