Nazwa serii Wydawnictwa W.A.B. „Nowy kanon” może mylić. W tym od niedawna funkcjonującym cyklu raczej nie natrafimy na nowości – o ile rozumiemy je jako teksty świeżo napisane, będące wytworem współczesnych nam czasów. A jednak książki, które się w ramach serii dotąd pojawiły, w jakimś sensie są objawieniem.
Bo albo nie były wznawiane w Polsce od kilkudziesięciu lat, a zatem są zupełnie zapomniane, albo – i to jest sytuacja znacznie częstsza – po prostu ich dotąd u nas nie wydano. Z różnych powodów brakowało tłumaczeń. Te powieści znaliśmy na ogół tylko z relacji i omówień, delektowali się nimi krytycy i filolodzy, a czasami po prostu krążyły na ich temat plotki i mity, jak chociażby w przypadku zatrzymanego przez cenzurę na wiele lat „Życia i losu” Grossmana. Krótko mówiąc, rzecz dotyczy mało u nas znanych utworów dobrze znanych pisarzy.
Tak więc „Nowy kanon” spełnia ważną rolę, uzupełniając każdemu jego osobistą antologię literatury światowej o książki, jeśli nie wybitne, to na pewno dopełniające znane już z innych dzieł wątki i problemy. Do takich z pewnością będzie należała najnowsza propozycja: powieść „Nuda”, którą napisał przed laty Alberto Moravia. Jakże poczytny to był autor! Ile głośnych, nawet skandalizujących tekstów wypuścił spod swojego pióra! Któż oparł się niegdyś jego popularności? Moravię po prostu należało czytać, nie wypadło go nie znać. Nic dziwnego, że w krótkim czasie stał się też ulubionym inspiratorem wielu dzieł srebrnego ekranu.
„Nuda”, napisana w 1960 roku, należy do typowego dla tego autora nurtu prozy. Znowu, jak w tylu innych tekstach, powraca tu obraz alienującej się jednostki, pustki otaczającego ją świata, moralnej zapaści, wreszcie – niemożności nawiązania relacji z jakąkolwiek formą rzeczywistości. Powieść, szybko dostrzeżona i doceniona (pierwszą nagrodę przyznano niemal natychmiast po wydrukowaniu), doczekała się ekranizacji w reżyserii Damiano Damianiego, znanej w polskiej dystrybucji jako film „Pustka”.
Nie podejmuję się oceny, czy – jak twierdzi wielu krytyków – była to najlepsza proza zmarłego 20 lat temu Moravii, ale na pewno jest ona bardzo dla tego pisarza reprezentatywna. Jeśli zatem ktoś chciałby mieć pojęcie o twórczości włoskiego autora, może spokojnie po ten tytuł sięgnąć. Mało kto potrafił – zwłaszcza wówczas – tak chłodno i prawdziwie zarazem opowiadać o wielkich namiętnościach, tak bezstronnie przedstawiać nagość, pożądanie, zazdrość. Powstał sterylny obraz niemal czystego automatyzmu zachowań, bezrefleksyjnego rytuału życia codziennego.
Egzystencja wyprana z emocji i uczuć wygląda tu przerażająco. Odmalowana na pewno z zamierzoną, artystyczną przesadą, może na początku odstręczać. Zresztą kto w ogóle jeszcze tak dziś pisze? Książka powstała pól wieku temu i to się czuje. Cóż jednak z tego? Współczesne sytuacje wciąż przecież powielają podobne schematy, namiętności nadal fascynują, ale i dręczą człowieka, słowem – Alberto Moravia wiecznie żywy.
Wbrew tytułowi, niekoniecznie nudna lektura. Dobra dla znużonych letnim upałem i jeszcze nudniejszymi sensacjami sezonu ogórkowego.
Tomasz Chomiszczak
- Nowe
- Losowe
- Popularne
- Najczęściej czytane
- Zobacz
Kurier Podkarpacki
Nowe Filmy
Najnowsze ogłoszenia
|
|
Komentarze
- Portalu
- Zdjęcia
- Filmy
- Blog
|
Wygraj wejściówki na
Polecam ten basen, jest tam bardzo fajnie. |
|
Śmiertelnie potrącon
a czy wiecie ze sprawca byl syn policjanta z humni |
|
Kolektory słoneczn
Obecnie cena kolektorów się wyrównała.. do tego wy |
|
Kolektory słoneczn
Obecnie cena kolektorów się wyrównała.. do tego wy |
|
Kabaret Neo-Nówka
A co to ma do występu Neo-Nowki w Lesku ???? |
- Brak komentarzy.
- Brak komentarzy




